forum-0685179161_Easy-Resize.com

Wielkiej Brytanii pościg za oligarchami

Wraz z eskalacją wojny w Ukrainie i europejskimi sankcjami, rozpoczęło się wielkie polowanie na majątki rosyjskich oligarchów. Głośny medialnie pościg wzmacnia wizerunek Wielkiej Brytanii a w szczególności Londynu, jako epicentrum oligarchów, pieszczotliwie zwanym Londongradem. Sam premier Boris Johnson, będąc jeszcze burmistrzem Londynu przyznał podczas jednego z forów deweloperskich, że: 

“Londyn jest dla milionerów tym, czym dżungla w Sumatrze jest dla orangutanów.” 

To osobliwe porównanie dość dobrze oddaje stan faktyczny. Zgodnie z szacunkami organizacji Transparency International, prokremlowscy miliarderzy posiadają w samym tylko Londynie około stu prestiżowych nieruchomości o łącznej wartości 1,1 miliarda funtów. 

Moscow upon Thames 

Mimo, że nakładane przez brytyjski rząd sankcje z tygodnia na tydzień obejmują coraz szersze kręgi popleczników Putina nie jest wcale jeszcze pewne co stanie się z ich zamrożonymi aktywami. Głośna stała się propozycja ministra ds. Mieszkalnictwa Michael-a Gove, który to przedłożył gabinetowi pomysł, aby zajęte nieruchomości oddać w dyspozycję Ukraińskich uchodźców. Pomysł jest oczywiście szczytny, ale spotkał się on z niemałym oporem w brytyjskim rządzie. Niektórzy ministrowie obawiają się, że taki ruch może wpłynąć negatywnie na postrzeganie prawa własności w Wielkiej Brytanii, wśród zagranicznych inwestorów. Sam Gove chcąc rozwiać wątpliwości swoich kolegów przyznał publicznie, że nie chodziło mu o permanentną konfiskatę rosyjskich majątków, gdyż rodziłoby to szereg poważnych przeszkód prawnych. 

Przypadek Libijski

Historia lubi się powtarzać, istnieje więc obawa, że możemy spodziewać się powtórki z akcji zamrażania aktywów przeprowadzonej przez brytyjski rząd po tak zwanej Arabskiej Wiośnie w 2011 roku. Wtedy to rząd Jej Królewskiej Mości zamroził znajdujący się w Londynie majątek Funduszu Libijskiego Suwerena, czyli ówczesnego dyktatora Muammara Kadafiego o wartości około 700 milionów funtów. Z powodu niestabilnej sytuacji politycznej Libii, aktywa te do dziś pozostają w zamrożeniu i nic nie wskazuje na to aby w przewidywalnej przyszłości uleglo to zmianie. Cytowane przez Politico źródło w ministerstwie skarbu Wielkiej Brytanii podkreśla, że:

  “Zamrożone przez nas wtedy aktywa mogą nigdy nie zostać odmrożone.”  

Jednocześnie, pamiętajmy że tak zwane “zamrożenie” nie równa się wywłaszczeniu majątków. Tak więc aktywów tych nie można sprzedać ani też przekazać na własność innym podmiotom. Pozostaje więc pytanie – Jak brytyjski rząd zamierza poradzić sobie z ponad miliardowym majątkiem oligarchów, jeśli od 2011 roku nie rozwiązał sprawy aktywów wartych 700 milionów? To oczywiście nie jedyny problem stojący przed rządem premiera Borisa Johnsona. Pozostają też kwestie kosztów bieżącego utrzymania zajętych nieruchomości, czy koszt obsługi prawnej i logistyki. Problemy piętrzą się więc w trybie ekspresowym a ich rozwiązań na horyzoncie nie widać. 

Przypadek brytyjski daje do myślenia i nasuwa wątpliwości co do rozwiązań jakie planuje rząd w Warszawie. Mateusz Morawiecki co prawda nie będzie miał tak dużego problemu jak jego brytyjski odpowiednik, jednak aktywność biznesowa rosjan w Polsce nadal pozostaje stosunkowo duża. Proponowałbym więc polskiemu premierowi przyjrzeć się uważnie przypadkowi brytyjczyków i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nie od dziś wiadomo bowiem, że lepiej jest uczyć się na czyichś błędach. 

Share this post

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

W celu zachowania najwyższej jakości usług wykorzystujemy informacje przechowywane w plikach cookies. Sprawdź naszą politykę prywatności.